wtorek, 25 grudnia 2012
Rozdział 2
~Z perspektywy Louisa~
-Po co tu przyszliście?!- burknęła Mary
Byłem zdziwiony. Nigdy się tak nie zachowywała. Musiało się coś stać.
-O co chodzi?-spytałem troskliwym głosem siostrę
Ściany w jej pokoju były całe obklejone naszymi zdjęciami. Była też na nich Meggie.
-Nic... Już nic.- odpowiedziała
-Coś cie gryzie. Powiedz nam.-włączył się Liam
-Nie... Nie przejmujcie się. Ale możecie mi w czymś pomóc.
-W czym?- zapytał Zayn
-Zdejmujemy wszystkie zdjęcia!-powiedziała i uśmiechnęła się
-Co?- krzyknęliśmy
Było ich tam jakiś 300!
-Po co?-zapytałem- Znów zmieniasz wystrój?- zażartowałem
-Nie chcę, żeby miała ze mną cokolwiek wspólnego- powiedziała całkiem na poważnie patrząc na zdjęcie jej i Meg
-Żartujesz? Przecież to twoja siostra?!- byłem w szoku
-Siostra nie robi takich rzeczy!- krzyknęła ze łzami w oczach
W tej samej chwili usłyszeliśmy dźwięk kluczy.
-Wróciłam!-krzyknęła z dołu Meggie
Mary wstała odłożyła gitarę na miejsce.
-Tylko tego brakowało- dopowiedziała cicho, ale wszyscy to słyszeliśmy
-Mary co się stało?-zapytałem ponownie
Siostra wyszła z pokoju nie zamykając drzwi. Wszyscy podążyliśmy za nią.
-Cześć- powiedziała Meggie do Mary
-Hej! I co fajnie jest ranić najkochańsze osoby?- zapytała dziewczyna, a łzy płynęły jej po policzkach- Następnym razem gaście światło, ok?
-Mary, ja miałam ci powiedzieć... tylko..- jąkała się Meg
-To lepsze niż komedia..- powiedział cicho Hazza
-Zamknij się!- odpysknęła Mary
-UUU..
-Czy ktoś mi powie o co chodzi!- wykrzyczałem
-Meggie, może ty powiesz, co?- odezwała się Mary
-Przepraszam Mary... Ja naprawdę..-próbowała coś powiedzieć Meggie
-To może ja wyjaśnię.. Meg spotka się za moimi plecami z Mikem. -oznajmiła - Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami.. Siostrami...- dokończyła i pobiegła po schodach do swojego pokoju
-Co? Jak mogłaś!- powiedziałem patrząc osłupiały na Meg
-Myślałam, że jej przeszło...- powiedziała
-Ok. Dobra. W sumie to nie twoja wina... Ale z drugiej strony to...- myślałem co tu zrobić
-A kiedy jej powiemy... No wiesz..- zaczął Zayn
-O czym?- zapytała Meggie
-Dzieciaki!!!- krzyknęła mama z kuchni
Mary
Zeszłam na dół. Wszyscy byli już w salonie i słuchali czegoś co mama mówiła. Przeszłam obok nich obojętnie i usiadłam na fotelu.
-Mamy propozycję nie do odrzucenia!- wykrzyczał Louis i podał mi kopertę
-Co to?- spytałam milej. Próbowałam udawać, że nic się nie stało.
-Otwórz.- poleciała mama
Otworzyłam ostrożnie kopertę, a wszystkie pary oczu wpatrywały się w moje dłonie. Wyjęłam jakiś papier i rozwinęłam go.
-Serdecznie zawiadamiamy, że pani prośba o przyjęcie do Szkoły im. Beethoven'a w Londynie została rozpatrzona pozytywnie. Prosimy o potwierdzenie uczęszczania na nasze zajęcia do 4 marca br. - czytałam
Nagle zastygłam w bezruchu.
-Mary dostałaś się!- krzyknęła mama i Loui
-Ale... Jak... To jest w Londynie... i... Ja..- jąkałam się
-Pomyśleliśmy o tym i możesz zamieszkać z nami- powiedział Harry- To znaczy ze mną i Louisem.- dodał
-Ale przecież wy jesteście ciągle zajęci.. Wyjeżdżacie gdzieś i w ogóle..- zaczęłam wymieniać
-Czyli mamy powiedzieć, że moja siostra jednak rezygnuje z najlepszej muzycznej szkoły w UK?! Tak?!- zapytał ironicznie Louis
-Nie! Tylko...- zaczęłam
-Nie ma żadnego "tylko"!- powiedział Niall
-Będzie fajnie! Zaczniesz chodzić do szkoły, ludzie odkryją twój talent, znajdziesz przyjaciół nie przejmuj się..- zachęcał Harry
-A co z Tobą Meg?- zapytałam patrząc na nią
-Będę tęsknić.- powiedziała i mocno mnie przytuliła - Przepraszam.
-Oooo... Jakie to wzruszające.- powiedział Louis i Hazza
-A ty mamo?- spojrzałam na rodzicielkę
-Nie jestem dzieckiem poradzę sobie.. A o Ciebie nie mam co się martwić, przecież będzie z Tobą Louis.
-Dziękuję- powiedziałam i przytuliłam kobietę.
-Nie masz za co!- powiedziała mama i popatrzyła na mnie wzrokiem "+75 odwagi"
-Okey, to my się będziemy zbierać. Dziękujemy za kolację pani Elizabeth - powiedział Liam
-Myślałem, że zostaniecie... Będziecie się teraz włóczyć po hotelach? -zapytał Loui
-Właściwie to...- zaczął Liam
-Świetna propozycja kocie!- krzyknął Hazza i wpadł mu w ramiona
-No i taką odpowiedź to rozumiem-przyznał Louis o uściskał Styles'a
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Postanowiłam spakować się, bo już niedługo miałam wyjechać do Londynu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)