wtorek, 25 grudnia 2012

Rozdział 2


~Z perspektywy Louisa~
-Po co tu przyszliście?!- burknęła Mary
Byłem zdziwiony. Nigdy się tak nie zachowywała. Musiało się coś stać.
-O co chodzi?-spytałem troskliwym głosem siostrę
Ściany w jej pokoju były całe obklejone naszymi zdjęciami. Była też na nich Meggie.
-Nic... Już nic.- odpowiedziała
-Coś cie gryzie. Powiedz nam.-włączył się Liam
-Nie... Nie przejmujcie się. Ale możecie mi w czymś pomóc.
-W czym?- zapytał Zayn
-Zdejmujemy wszystkie zdjęcia!-powiedziała i uśmiechnęła się
-Co?- krzyknęliśmy
Było ich tam jakiś 300!
-Po co?-zapytałem- Znów zmieniasz wystrój?- zażartowałem
-Nie chcę, żeby miała ze mną cokolwiek wspólnego- powiedziała całkiem na poważnie patrząc na zdjęcie jej i Meg
-Żartujesz? Przecież to twoja siostra?!- byłem w szoku
-Siostra nie robi takich rzeczy!- krzyknęła ze łzami w oczach
W tej samej chwili usłyszeliśmy dźwięk kluczy.
-Wróciłam!-krzyknęła z dołu Meggie
Mary wstała odłożyła gitarę na miejsce.
-Tylko tego brakowało- dopowiedziała cicho, ale wszyscy to słyszeliśmy
-Mary co się stało?-zapytałem ponownie
Siostra wyszła z pokoju nie zamykając drzwi. Wszyscy podążyliśmy za nią.
-Cześć- powiedziała Meggie do Mary
-Hej! I co fajnie jest ranić najkochańsze osoby?- zapytała dziewczyna, a łzy płynęły jej po policzkach- Następnym razem gaście światło, ok?
-Mary, ja miałam ci powiedzieć... tylko..- jąkała się Meg
-To lepsze niż komedia..- powiedział cicho Hazza
-Zamknij się!- odpysknęła Mary
-UUU..
-Czy ktoś mi powie o co chodzi!- wykrzyczałem
-Meggie, może ty powiesz, co?- odezwała się Mary
-Przepraszam Mary... Ja naprawdę..-próbowała coś powiedzieć Meggie
-To może ja wyjaśnię.. Meg spotka się za moimi plecami z Mikem. -oznajmiła - Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami.. Siostrami...- dokończyła i pobiegła po schodach do swojego pokoju
-Co? Jak mogłaś!- powiedziałem patrząc osłupiały na Meg
-Myślałam, że jej przeszło...- powiedziała
-Ok. Dobra. W sumie to nie twoja wina... Ale z drugiej strony to...- myślałem co tu zrobić
-A kiedy jej powiemy... No wiesz..- zaczął Zayn
-O czym?- zapytała Meggie
-Dzieciaki!!!- krzyknęła mama z kuchni
Mary
Zeszłam na dół. Wszyscy byli już w salonie i słuchali czegoś co mama mówiła. Przeszłam obok nich obojętnie i usiadłam na fotelu.
-Mamy propozycję nie do odrzucenia!- wykrzyczał Louis i podał mi kopertę
-Co to?- spytałam milej. Próbowałam udawać, że nic się nie stało.
-Otwórz.- poleciała mama
Otworzyłam ostrożnie kopertę, a wszystkie pary oczu wpatrywały się w moje dłonie. Wyjęłam jakiś papier i rozwinęłam go.
-Serdecznie zawiadamiamy, że pani prośba o przyjęcie do Szkoły im. Beethoven'a w Londynie została rozpatrzona pozytywnie. Prosimy o potwierdzenie uczęszczania na nasze zajęcia do 4 marca br. - czytałam
Nagle zastygłam w bezruchu.
-Mary dostałaś się!- krzyknęła mama i Loui
-Ale... Jak... To jest w Londynie... i... Ja..- jąkałam się
-Pomyśleliśmy o tym i możesz zamieszkać z nami- powiedział Harry- To znaczy ze mną i Louisem.- dodał
-Ale przecież wy jesteście ciągle zajęci.. Wyjeżdżacie gdzieś i w ogóle..- zaczęłam wymieniać
-Czyli mamy powiedzieć, że moja siostra jednak rezygnuje z najlepszej muzycznej szkoły w UK?! Tak?!- zapytał ironicznie Louis
-Nie! Tylko...- zaczęłam
-Nie ma żadnego "tylko"!- powiedział Niall
-Będzie fajnie! Zaczniesz chodzić do szkoły, ludzie odkryją twój talent, znajdziesz przyjaciół nie przejmuj się..- zachęcał Harry
-A co z Tobą Meg?- zapytałam patrząc na nią
-Będę tęsknić.- powiedziała i mocno mnie przytuliła - Przepraszam.
-Oooo... Jakie to wzruszające.- powiedział Louis i Hazza
-A ty mamo?- spojrzałam na rodzicielkę
-Nie jestem dzieckiem poradzę sobie.. A o Ciebie nie mam co się martwić, przecież będzie z Tobą Louis.
-Dziękuję- powiedziałam i przytuliłam kobietę.
-Nie masz za co!- powiedziała mama i popatrzyła na mnie wzrokiem "+75 odwagi"
-Okey, to my się będziemy zbierać. Dziękujemy za kolację pani Elizabeth - powiedział Liam
-Myślałem, że zostaniecie... Będziecie się teraz włóczyć po hotelach? -zapytał Loui
-Właściwie to...- zaczął Liam
-Świetna propozycja kocie!- krzyknął Hazza i wpadł mu w ramiona
-No i taką odpowiedź to rozumiem-przyznał Louis o uściskał Styles'a 
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Postanowiłam spakować się, bo już niedługo miałam wyjechać do Londynu.


środa, 11 lipca 2012

Rozdział 1


-Siostra wstawaj!- usłyszałam znajomy głos, ale nie miałam siły zidentyfikować go- No już!-postać ściągnęła mi kołdrę z tułowia.
-Jeszcze trochę czasu mam. Daj mi spać Tiffany.-powiedziałam nie otwierając oczu.
-No proszę Cię! Wstawaj! I nie jestem Tiffany!-powiedział coraz bardziej znajomy głos.
 Od razu zerwałam się z łóżka. Otworzyłam raptownie oczy, a przede mną ukazała się mi bardzo dobrze znana postać mojego braciszka.
-Louis?- zapytałam nie pewnie- Louis! Louis!-zaczęłam piszczeć na cały dom.
 Nie widziałam go ponad 5 miesięcy, więc miałam prawo.
-No już spokojnie-powiedział, a ja wskoczyła na niego oplatając rękoma jego szyje.
-Dzieciaki śniadanie!-krzyknęła mama z dołu
-Boże,jak ja się cieszę. Miałeś być dopiero za miesiąc,co jest?-zapytałam
-Jak chcesz to mogę sobie pojechać i wrócić za miesiąc...-powiedział ironicznie Loui
-Nie!-krzyknęłam puszczając go z uścisku.
-Ok. A tak w ogóle przyjechałem, bo muszę załatwić tu parę spraw no i...- i tu się zawahał- stęskniłem się za tobą.-powiedział i zaczął mnie łaskotać.
 Tak mi tego brakowało. Był najlepszym bratem jakiego można było sobie wyobrazić.
-Ja was wołam, a wy co? Ogłuchliście?-powiedziała mama, która błyskawicznie pojawiła się w moim pokoju.
-Już idziemy- oznajmiłam odklejając się od mojego braciszka
 Zeszliśmy na dół, a tam czekało na nas już pyszne śniadanko- naleśniki z nutellą.
Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść posiłek.
-Która godzina?-spytałam
-7.30-odpowiedziała mama, która znajdowała się w kuchni.
-To ja się zbieram.-oznajmiłam
-Poczekaj, podwiozę cię-powiedział Louis
-Słucham?-zapytałam zaskoczona
-No wiesz.. Zawiozę cię do szkoły..Mam nadzieje, że nadal chodzisz do Ailey'a
-Tak. Na pewno chcesz mnie podwieźć? No bo są...te...-zająknęłam się
-Fanki?-spytał spokojnie przegryzając naleśnika
-Yhm..-potwierdziłam
-Spoko.. Nie będę wychodził z samochodu, a poza tym nie chcę ci niszczyć tego spokojnego życia, w którym nikt nie wie, że jestem twoim bratem-powiedział i wstał z krzesła.
Hmm.. Czy on przypadkiem jest na mnie zły za to, że ukrywam to, że jest moim bratem? Przecież sam tego chciał.. Mówił, że nie wytrzymam z wywiadami, natrętnymi reporterami itp. Może po prostu jestem przewrażliwiona..?
-To co jedziemy?-spytał braciszek
-Ta.. -powiedziałam, chwyciłam plecak leżący na podłodze i zgarnęłam klucze "domowe" ze stolika w przedpokoju... Pośpieszyłam w stronę "miejsca zamieszkania" moich zielonych Conversów... Louis miał już swoje czerwone Vansy na nogach...
-Gotowa?-spytał
-Gotowa!-krzyknęłam jak w wojsku
Droga do szkoły nie była daleka. Zazwyczaj chodziłam do gimnazjum na piechotę, ale przecież dziś nie był "zazwyczaj". Dziś przyjechał mój sławny braciszek..
-Jak tam w szkole?-zaczął rozmowę.
-Dobrze.-odpowiedziałam krótko
-A jak tam Mike?-spytał
 Mike jest moim najlepszym kumplem.Chodzi do równoległej klasy i  Świetnie "tworzy muzykę". Często u niego z Meggie bywamy. Tańczymy, śpiewamy.. Ale tylko w towarzystwie Mi. Nigdy przy kimś innym. Po prostu nieśmiałość jest silniejsza.. Przynajmniej ja tak mam. Meggie chyba wręcz przeciwnie. Jak dobrze pamiętam ojciec Mike jest kierownikiem One Direction. 
-Tak jak wcześniej. Nic się nie zmieniło.-powiedziałam obojętnie
-Ok. Ale pamiętasz, że kiedyś byłaś w nim zakochana?-zapytał i zaczął się śmiać.
-Tak, doskonale to pamiętam. Wkopałeś wtedy mnie..-powiedziałam obrażona
-Hehe..-zaśmiał się krótko-No to jesteśmy..-oznajmił uroczyście i popatrzył na mnie troskliwym wzrokiem-Uważaj na siebie i pamiętaj nie bądź tchórzem.
-Pamiętam...-powiedziałam- Przekaż mamie, że dziś po lekcjach idę do Mike.-dodałam. Po chwili otworzyłam, wyszłam i trzasnęłam drzwiami samochodowymi. 
Nie pożegnałam się w ogóle, ale ze mnie idiotka - pomyślałam.
-Hejka!-krzyknął wychodząc zza mnie Mike. Przytulił mnie i wręczył tulipana
-Hej! Hmm.. Jakaś okazja?-zapytałam patrząc zdziwiona na pomarańczowo- czerwonego tulipana
-No jest taka jedna rzecz.. Dziś są..-nie dokończył ponieważ przerwała mu nasza rezolutna Meggie.
-No siemka!-krzyknęła
-Cześć.-powiedział Mike i dał jej tak samo jak mi tulipana.
-Jakaś okazja? Przegapiłam jakieś urodziny, imieniny?
-Właśnie próbuje się dowiedzieć-oznajmiłam-Mów!
-Ok. Więc dziś jest rocznica naszej przyjaźni..-powiedział dumnie Mi.
 Wow. Po prostu mnie zatkało.. Chłopaki nie pamiętają o takich rzeczach.. a on.? On nie jest chłopakiem! Jest jakimś kosmitą! 
-O boże.. Nie wiedziałam. Dziękuje.-przyznałam
-Ja też nie..Dzięki.-przyznała również Meggie.
-Nie ma sprawy. Ja tez bym nie pamiętał gdyby nie to, że wtedy napisałem tą piosenkę.. Pamiętacie?-zapytał Mike
-Tak. Była świetna..-powiedziałam.
-Może pośpiewamy sobie ją jak będziemy u ciebie?-spytała Mike Meggie.
-Ok. A teraz chodźmy, bo pierwsza jest matematyka.
 Lekcje minęły sprawnie. O 14.30 wyszliśmy na dziedziniec, a z niego skierowaliśmy się w stronę domu Mike... 
 Muszę przyznać, mój kumpel był bogaty.. Po 15 minutach byliśmy w jego "skromnych" progach.
-Ja to bym tam dodał więcej tancerek..-powiedział jakiś głos, który dochodził z salonu.
Postanowiliśmy sprawdzić kto to. Ojciec Mike znał dużo 'sław', może i tym razem w salonie znajdował się ktoś niezwykły.
-Dobra umówimy się, że.. O cześć Mary..-zaczął Louis
-Hej..-powiedziałam nieśmiało i uśmiechnęłam się. Nie wiedziałam, że będzie tam ze swoim zespołem. Czy on chciał mnie im przedstawić?
-To teraz macie przerwę 10 minut i macie wszystko uzgodnić-powiedział stanowczym głosem ojciec Mike
-Cześć tato.-powiedział Mike-Hej Louis.-dodał,uścisnęli charakterystycznie ręcę i poklepali się nawzajem po plecach.
-To wy się znacie?- zapytał Harry. 
 Znałam imiona ich wszystkich. Byłam fanką 1D. I byłabym nawet, jeśli Louis nie byłby z nimi w zespole.
 Przez moment patrzyłam się na Louisa i nie wiedziałam co powiedzieć. Nie wiem czy chce, żeby wiedzieli, że jestem jego siostrą.
-To moja..-zaczął Louis-...siostra. -dokończył
-Mary- powiedziałam i popatrzyłam na miny chłopaków z 1D.
-Siostra?-zapytał Niall
-No tak...-powiedział Loui
-My idziemy- powiedziałam- Miło było poznać... Na żywo, osobiście-dodałam.
-Ta.. Nam też..-powiedział Zayn
 Chyba byli trochę źli, że Lou nie powiedział im od razu.
-Weźmiesz Belle? - spytał Mike gdy byłam na pół-piętrze -Ok. -krzyknęłam, ponieważ on znajdował się już na górze.


-Dlaczego nam nie powiedziałeś?-słyszałam głosy.
-Nie wiem.. Tak jakoś.. Nigdy nie pytaliście...-powiedział Louis
Gdy byłam na dole wszystkie głosy ucichły.
-Możecie dalej rozmawiać. Mi to nie przeszkadza. -powiedziałam- Przyszłam po Belle.-dodałam
-Po kogo?- zapytał zafascynowany Liam
-Po Belle.-powtórzyłam i wskazałam niebiesko-żółtą wyblakłą gitarę..
-Grasz?-zapytał Niall
-Nie.-odpowiedziałam, złapałam gitarę i postawiłam pierwsze kroki w stronę drzwi.
-Kłamczucha.-powiedzieli Louis i Mike w tym samym momencie. 
( Mike zszedł na dół po coś do picia)
-Więc grasz..-powiedział Niall
-Można to tak nazwać..-oznajmiłam nieśmiało
-Zagraj nam coś.!-krzyknęli wszyscy razem
-Nie... Raczej nie chcielibyście zobaczyć i słyszeć jak gram.
-Gra bardzo ładnie-powiedział pan Williams-tata Mike-kierownik 1D
-Dlaczego wszyscy są przeciwko mnie!-krzyknęłam, a zza ściany wyłoniła się Meggie, która nuciła naszą piosenkę.
-Idziemy?- spytała Meg
-Ta-odpowiedział Mike
-Powiedz mamie, że będę po 18-rzuciłam na odchodne do brata.
-Ok-krzyknął widząc, jak znikam za kolejną ścianą.
*Na dole, One Direction*
-No i nie zagrała nam.-powiedział obrażony Niall
-Spoko Nialler, gra codziennie wieczorem, więc usłyszycie ją, jak będziecie jutro na obiedzie.-powiedział Loui
-Ok. To zaczynam.-powiedział Peter Williams
Na początku zaczął śpiewać swoją solówkę Harry.


Give you this, give you that

Blow a kiss, take it back

If I look inside your brain

I would find lots of things

Clothes, shoes, diamond rings

Stuff that's driving me insane.

You could be preoccupied
Different date, every night
You just got to say the word
You're no into them at all
You just want materials
I should know because I've heard
When girls say...

Później dołączyła reszta chłopaków. 

I want, I want, I want, but that's crazy
I want, I want, I want, and that's not me
I want, I want, I want, to be loved by you

*Na górze, w pokoju Mike~perspektywa Mary~*
-Przybyło tu trochę rzeczy.-stwierdziła Meg
-W wakacje pojechałem do Londynu, no i przywiozłem trochę pamiątek.-przyznał Mi.
-To co zaczynamy?-zapytałam.
-Jasne. Co tak się palisz do śpiewania?
-No nie wiem. Tak jakoś.-odpowiedziałam głupkowato.
 Mike wziął gitarę i zaczął grać dobrze nam znaną melodię.  Momentalnie zaczełyśmy śpiewać z Meggie, a Mi tylko przyglądał się na z uśmiechem na twarzy. Gdy skończyliśmy uśmiechnął się jeszcze bardziej i odłożył instrument.
-Co się tak szczerzysz?-zapytała nasza kumpela
-Jak śpiewacie...-zawahał się- jesteście takie... prawdziwe. Zapominacie o całym świecie i to widać. Lubię na was patrzeć i tyle-dokończył, a my zachichotałyśmy. Później wyjął z plecaka książkę od chemii.
-To która mi pomoże?-zapytał pozytywnie nastawiony
-Na pewno nie ja. Przecież mam tróję.-oznajmiła Meggie
-Dlaczego zawsze ja muszę być ta grzeczna?-zadałam pytanie retoryczne- No to zacznijmy, bo nie skończymy do wiosny znając was.
Uczyliśmy się chyba do 18. Mike wszystko załapał, ale gorzej było z Meggie. W końcu dałyśmy sobie spokój.
-To ja będę się zbierać- przyznałam
-Już? Myślałem, że posiedzimy dłużej. Jak kiedyś...-powiedział Mike
-Przepraszam,ale muszę jeszcze pomóc Kelly* w fizyce- oznajmiłam
-Ok. To my cię odprowadzimy. Co nie Meg?- zapytał
-Yhm.-odpowiedziała dziewczyna
-Nie trzeba. Dam radę- powiedziałam ruszyłam w stronę drzwi.
Mike zszedł ze mną na dół. Chłopaków z 1D nie było, na szczęście. Przyjaciel pożegnał się ze mną, natomiast Meg krzyknęła na odchodne- do zobaczenia.
 Po wyjściu skierowałam się w stronę parku, przez który musiałam przejść, by dojść do mojego domu. Spojrzałam jeszcze raz na okno w pokoju Mike. Było tam zapalone światło, więc wszystko było widać. To co zobaczyłam nie było przyjemne.
Zaczęłam biec, by jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju. Łzy spływały mi po polikach. 

Gdy weszłam do domu, byłam cała zapłakana. W salonie siedział Louis i rozmawiał z Harrym i resztą. Tak, oni tam byli. To mnie jeszcze bardziej przybiło.
-Spóźniłaś się na kolację!-krzyknęła mama z kuchni.
-Świetnie!-odpowiedziałam sarkastycznie.
Nigy się tak nie odzywałam, więc Lou od razu wstał z sofy, na której siedział i wszedł do przed pokoju, gdzie zdejmowałam moje zielone Conversy.
-I jak kiedy wydajecie płytę?-spytał żartobliwie mój brat.
Stałam ze spuszczoną głową, więc nie mógł wiedzieć moich łez, ale kiedy ją podniosłam, zdziwił się.
-Co się stało?- zapytał
-Jeszcze powiedz, że ty o wszystkim wiedziałeś!-krzyknęłam i pobiegłam do swojego pokoju.
*Z perspektywy Louis'a*

Nie wiedziałem co się stało. Próbowałem jakoś do tego dojść, ale nie umiałem.
-Mamo wiesz o co chodzi?- zapytałem kobietę, która była tak samo zdziwiona jak ja.

-Nie- odpowiedziała i westchnęła.
Wróciłem do salonu.
-Chłopaki zaraz wracam, tylko...- nie dokończyłem
-Idziemy z tobą- powiedział Niall
-Co? Nawet nie wiesz gdzie.-odrzekłem
-Chcesz się dowiedzieć dlaczego twoja siostra to znaczy Mary płakała. I myślisz, że to przez Mike, ale nie jesteś-oznajmił dumnie Irlandczyk
-Dobry jest-przyznałem- To chodźcie.
Weszliśmu=y po schodach, a później przeszliśmy korytarzem w prawo. Doszliśmy do drzwi mojej siostry.
-To co wchodzimy czy będziemy tak st..- zaczął Harry

-Csii!-upomniałem go- Słuchajcie.
Po chwili cała nasza piatka usłyszała dźwięki instrumentu dobrze nam znanego- gitary. Nie co później można było wyłapać wokal Mary. Dziewczyna miała talent, wiedziałem o tym.
-Wchodzimy- rozkazałem.
Weszliśmy do pokoju Mary. Siedziała na łóżku z gitarą. Po łzach nie było śladu.


_______________________________________________________________

No i jest Rozdział 1! No, nie powiem podoba mi się. Jestem z siebie zadowolona.
A Wam odpowiada? 

Szafa zaklęć  
"Nigdy nie mów nigdy"
"I wszystko może się zdarzyć




sobota, 26 maja 2012

Prolog



   Nazywam się Mary Tomlinson. Jestem zwykła dziewczyną, oczywiście nie biorąc pod uwagę pokrewieństwa z  tym Louisem Tomlinsonem. Ale nikt o tym nie wie, oprócz mojej najlepszej kumpeli Meggie i kumpla Mike. Wolę zatrzymać to dla siebie. Jeśli ktoś się mnie pyta czy jestem rodziną tego z One Direction, odpowiadam, że to tylko zbieżność nazwisk.
   Uczęszczam razem z Meg i Mike do prywatnego gimnazjum. To już ostatnia klasa. Najbardziej czym przejmują się dziewczyny to wiosenny bal. Dla mnie nie jest to ważne, przecież i tak w oczach innych jestem tylko nudziarą.
   W Doncaster mieszkam razem z mamą i trójką sióstr (2 młodsze, jedna starsza), no i Louis czasami do nas przyjeżdża, ale na stałe mieszka z chłopakami z 1D w Londynie.
   Mój braciszek nigdy o mnie nie wspominał reszcie zespołu i jakoś mi to szczególnie nie przeszkadza. Nie lubię poznawać nowych ludzi. Lou jest tego w pełni świadomy.
   Nasi rodzice rozwiedli się trzy lata temu...Nadal tego nie przyjmuję do wiadomości. Zresztą Tommo tez nie jest z tego zadowolony i ma trochę wyrzuty sumienia, że zostawił nas da zespołu.
   


niedziela, 20 maja 2012

Bohaterowie

Witam wszystkich na moim blogu. Pojawią się tu za niedługo moje rozdziały opowiadania o zespole, która zapewne każda zna- One Direction.
Chciałabym przedstawić Wam bohaterów tej opowieści.
_____________________________________________

Główni:

Mary Tomlinson
Spokojna 15-latka, mieszkająca w Londynie ze swoją mamą i trzema siostrami. Jej bratem jest Louis Tomlinson. Meggie jest jej najlepszą przyjaciółką. Uczęszcza do prywatnego gimnazjum w centrum Londynu. Wkrótce ktoś poznaje jej sekret i wszystko staje do góry nogami.
  
Meggie Harrison
Zwariowana, zabawna, imprezowiczka- taka właśnie jest najlepsza przyjaciółka Mary. Mieszka z kumpelą, ponieważ jej rodzice zginęli 2 lata temu w katastrofie lotniczej. W świetle prawa jest siostrą Mary, Louisa i ich trzech sióstr (została adoptowana). Lubi Coldplay'a, Green Day i trochę One Direction. Uczęszcza do tego samego gimnazjum prywatnego co jej kumpela.
Anka Nowak
Zwykła dziewczyna- lat 15. Pochodzi z Polski, ale jej ciocia mieszka w Londynie i pewnego dnia Anka postanawia się do niej przeprowadzić. Później poznaje Zayna i resztę chłopaków z One Direction. Aktualnie Malik jest jej chłopakiem, a Louis, Liam, Harry i Niall przyjaciółmi, są dla niej jak bracia. 

Mike Williams
Przystojny brunet. Najlepszy przyjaciel Mary i Meggie. Jak on to mówi-tworzy muzykę. Pochodzi z bogatej rodziny, która się nim nie interesuje. Zna chłopaków z One Direction, ponieważ jego ojciec jest jednym z ich "szefów". Jego najlepszym kumplem jest Liam i Niall. Jednak coś pomiędzy nimi zajdzie i nie będzie już jak dawniej.





One Direction 



Liam Payne
Kumpel Mike.
Niall Horan
Kumpel Mike.


Harry Styles


Louis Tomlinson
Brat Mary i Meggie (przybrany).


Zayn Malik
Chłopak Anki.


Drugoplanowi:

Mama Mary i Louisa- Elizabeth Tomlinson

Dziewczyna Louisa- Eleanor Calder

Tata Mike/ jeden z "szefów" One Direction- Peter Williams